Wtorek wieczorem, 24 lipca.
Uroczystość św. Jakuba. Środa, północ.
Moje ostatnie godziny w Santiago dobiegają końca. Biegnę, lecę. Serce mam ściśnięte, te uroczystości skradły mi duszę i ogarnia mnie smutek, gdy sobie uświadamiam, że będę musiał stąd wyruszyć. Czy jeszcze kiedyś tu wrócę? To drugi koniec świata... To bez wątpienia koniec mojej wielkiej pielgrzymkowej radości...